Wyprowadzka z rodzinnego domu

20766425_1708881036084986_1064864268333088768_n

W życiu każdego przychodzi czas na to, by wyprowadzić się z rodzinnego domu i zacząć życie na swoim. U mnie ten etap zaczął się 3 miesiące temu. Zaczęło się od tego, że M. postanowił kupić sobie mieszkanie – małe, ciasne, ale własne jak to mówią. Mieszkania szukaliśmy od marca zeszłego roku. M. od kiedy się poznaliśmy zawsze wspominał, że chce mieszkać w Łodzi, więc też tam szukaliśmy mieszkania. W końcu trafiliśmy na odpowiednie. 38 metrów, spokojna okolica, dużo zieleni, sklepy pod nosem, przystanek tramwajowy, autobusowy i dworzec PKP także bardzo bliziutko. Jak na początek idealne. ;) Był tylko jeden haczyk – mieszkanie całe do remontu (wymiana instalacji elektrycznej, okien, drzwi itd.). Powolutku, powolutku i udało nam się prawie wykończyć mieszkanie. Brakuje nam jeszcze szafy na ubrania i szafeczki pod telewizor. Ale to już tylko kwestia czasu i dostępności stolarza, który będzie robił nam meble. 

M. ma teraz bliżej do pracy, a ja mam trochę bliżej na uczelnie. Dosyć mocno martwiłam się o to, jak będzie nam się razem mieszkać, czy się nie pozabijamy spędzając ze sobą tak dużo czasu i czy nie będą nam wzajemnie przeszkadzać nawyki wyniesione z rodzinnego domu. Powiem Wam, że po 3 miesiącach wspólnego mieszkania, spokojnie mogę stwierdzić, że JEST DOBRZE. ;) Odkryłam w sobie pierwiastek gosposi. Polubiłam gotować, piec ciasteczka i ciasta oraz robić różne eksperymenty w kuchni. Najlepsze jest w tym to, że mogę to robić dla kogoś. M. zje wszystko co mu przygotuję, a na dodatek cieszy się, bo ma gotowy lunch do pracy. :P Ale i tak najbardziej lubię weekendowe śniadania, kiedy oboje mamy wolne i jest czas na to, by przygotować porządne, duże śniadanie i zjeść je wspólnie, nie spiesząc się nigdzie. ;) Sprzątać natomiast lubiłam zanim jeszcze się wyprowadziłam z rodzinnego domu. Ja po prostu nie lubię siedzieć w bałaganie. No chyba, że jestem tak zmęczona, że nie mam siły wyjąć odkurzacza z szafy. :P 

Niestety są też wady wyprowadzki. Przez to całe gotowanie i sprzątanie, które wcześniej dzieliłam w domu z mamą teraz mam o wiele mniej czasu. Na dodatek, by się utrzymać musiałam także znaleźć pracę. We wakacje nie było tak, źle miałam mnóstwo wolnego czasu, więc praca nie była problemem. Zaraz po obronie licencjatu zaczęłam szukać pracy w księgowości i znalazłam dosyć fajny trzymiesięczny staż, który właśnie dobiega końca. :( Zaczęłam teraz magisterkę dziennie. Niestety plan ułożył mi się tak, że od poniedziałku do środy muszę być na uczelni. Czeka mnie znalezienie nowej pracy, a z takim planem to może okazać się niełatwe, tym bardziej, że chciałabym żeby ta praca była związania z księgowością. Ofert pracy jest niemało, niestety wszystko na pełen etat. Nie tracę jednak nadziei, że uda mi się coś znaleźć. :) Teraz trochę żałuję, że nie poszłam na magisterkę zaocznie, ale to wiązałoby się z kosztami. Największym zmartwieniem okazują się właśnie pieniądze. Jestem osobą, która nie potrafi żyć z dnia na dzień, nie mając żadnych pieniędzy na koncie. Zawsze mam coś odłożone „na czarną godzinę” i staram się nie doprowadzać do tego, by te pieniążki ruszać, ale różnie to bywa w życiu, pewnie sami wiecie. Kolejną wadą jest to, że musiałam mamie zostawić psa, którego możecie zobaczyć wyżej. Bardzo za nim tęsknie. Brakuje mi tego jak siadał mi na kolanach i się przytulał oraz tego jak mnie witał po wejściu do domu.

Mieszkanie na swoim jednak mi się podoba, pozwoliło mi się to trochę odciąć od problemów rodzinnych, dzięki czemu jestem trochę spokojniejsza. No i do tego, nikt mi nie rządzi. Moje relacje z mamą zawsze były dobre, ale teraz polepszyły się jeszcze bardziej, ponieważ od wyprowadzki mniej się kłócimy. :P I miło jest teraz usłyszeć od mamy „kiedy przejdziesz?”. Z Michałem również staramy się dzielić obowiązkami domowymi. Oczywiście ja jestem częściej w domu, więc i częściej sprzątam, zmywam i gotuję. Ale M. odwdzięcza mi się czasem robiąc mi śniadanie przed wyjściem do pracy, albo pyszne smothie na drugie śniadanie. Na całe szczęście M. sam sobie prasuje koszule, ponieważ ja nie lubię tego robić, a poza tym M. uważa, że jestem przy tym zbyt dokładna. :P

A co do braku czasu to czasami wybieram dłuższą drogę do szkoły i wychodzę wcześniej z domu, by mieć więcej czasu na poczytanie książki w tramwaju. Jak jestem w domu to zawsze znajdę lepsze rzeczy do roboty niż czytanie książek. :P Nawet kosmetyki ostatnio zamówiłam przez internet, bo w najbliższym rossmanie nie było mojego pudru, a nie miałam czasu, by szukać gdzieś dalej. I szczerze polecam wam drogerię internetową ezebra. Poleciła mi ją koleżanka, więc odważyłam się złożyć zamówienie. Jestem bardzo zadowolona. Na dodatek ceny są tam o połowę niższe niż w rossmanie i dostałam zakładkę do książki.

Kiedy nie masz czasu chodzić po sklepach  #ezebra #ezebrapl #makeup #cosmetics #loreal #shoponline #zakupyonline #shopaholic

#ezebra #ezebrapl #makeup #cosmetics #loreal #shoponline #zakupyonline #shopaholic

Chociaż powiem Wam, że przez to, że rzadko się nudzę, to nie mam czasu na myślenie o pierdołach i problemach. :D Dzisiaj udało mi się wrócić do domu po 13, więc pomyślałam, że w wolnej chwili trochę tutaj pobazgrolę. I muszę Wam wyznać jeszcze jedno, podziwiam wszystkie matki, które do tego wszystkiego muszą się jeszcze zajmować dziećmi. Naprawdę wielki szacun! 

4 przemyślenia na temat “Wyprowadzka z rodzinnego domu”

  1. ~Jarek pisze:

    Wiecie, z tym szukaniem pracy jest w ogole ciezko. Branza taka jak IT juz lepiej ale wciaz za malo opcji dla osob bez doswiadczenia, swiezynek :(
    Ale tutaj czasami przegladam i jest lepiej, bo sa oferty z calego swiata :) https://www.monsterpolska.pl/
    pozdrawiam!

  2. Seeker pisze:

    Twój ostatni akapit powinna przeczytać moja mama, która woła o pomstę do nieba, kiedy narzekam na zmęczenie. Ona ze mną i moją siostrą siedziała większość życia w domu, który utrzymywał tata. Teraz sama pracuje od rana do wieczora i narzeka na zmęczenie. Więc właśnie- niech doda sobie do tego dziecko ;) (Przepraszam na wykorzystanie Twojego wpisu do wylania własnych frustracji- lepiej mi teraz :P ).

    Odkąd mieszkam sama, nie wyobrażam sobie już powrotu do rodziców. Byłam do tego niestety raz zmuszona i był to cięęęężżżżkiii i ciemny okres mojego życia. Moi rodzice są wspaniali i kochani, ale co za dużo to niezdrowo :D

    Wychodzisz wcześniej do szkoły, aby dłużej poczytać w tramwaju książkę- ja mam to samo z autobusami, dlatego nie chcę samochodu, pomimo posiadania prawka :D

  3. Gocha pisze:

    Również lubię drogerię ezebra. :)
    A mieszkanie z dala od rodzinnego domu uczy pokory … I to bardzo. :)

  4. Przybij 5 rówieśniczko z dziennych magisterskich :D Z tą pracą to właśnie jest jak jest… Praktycznie 3 lata licencjatu przepracowałam, mieszkając z rodzicami i ledwo starczało mi czasu by własny pokój odkurzyć. Teraz też szukam pracy już bliżej tematyki studiów, by się zahaczyć już na dłużej i rozwijać się jako instruktor, ale ogłoszenia są niemiłosierne.. Ech, życzę Ci w każdym razie powodzenia w nowych wyzwaniach! Ja tylko czekam na takie śniadania z moim P., jak Ty to tutaj opisałaś :))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>