Szalony wrzesień.

Morskie oko

Od kiedy jesteśmy na swoim mam troszkę mniej czasu na pisanie. Poza tym wrzesień był ostatnim miesiącem wakacji, więc korzystałam z niego jak się da. Pracowałam w tygodniu, a także w weekendy, by zarobić trochę kasy. Ponieważ w październiku miałam trochę wydatków – urodziny mamy, urodziny chrześniaka, skończył mi się puder i tusz do rzęs, zaczęły się studia.  Ale udało nam się jeszcze pod koniec września wyjechać w góry. :)

Na pomysł wyjazdu w góry wpadł mój M. Słysząc hasło GÓRY pomyślałam, że jest to idealna okazja, by odwiedzić rodzinę w górach (mój dziadek był góralem). Na wycieczkę zabrałam jeszcze mamę, by trochę się rozerwała i odwiedziła swoje kuzynki. :) W Waksmundzie byliśmy od soboty do poniedziałku. Wyjazd był bardzo udany, odwiedziliśmy Morskie Oko, spędziliśmy dużo czasu z rodziną, no i oczywiście nie mogłyśmy sobie z mamą odpuścić zakupów na krupówkach. :P Pogoda może nie była najlepsza, ale na szczęście nie padało. Powyżej możecie zobaczyć zdjęcie z Morskiego Oka, niestety dużo przysłaniają chmury. Ale widok i tak przepiękny.

Ponieważ jesteśmy małymi leniuszkami i nie mieliśmy zbyt dużo czasu, na Morskie Oko pojechaliśmy bryczką.

20170924_155649

Wracając z Morskiego Oka podjechaliśmy jeszcze do karczmy na obiad. Postanowiłam zasmakować typowo góralskiej potrawy, zamówiłam sobie moskole – takie jakby placki ziemniaczane. Pyszności!

Moskole

Odwiedziliśmy jeszcze przełom Białki, zawsze odwiedzam to miejsce, kiedy jestem w górach. Ciekawostka – w tamtejszych jaskiniach kręcili Janosika. :)

20170924_183214

Nie trzeba się daleko ruszać, by posmakować trochę innej kultury. :) Bardzo lubię klimat, który panuje w górach, ludzie są bardzo mili i gościnni. Po tej wycieczce przytyliśmy chyba z 5 kilo i na dodatek dostaliśmy jeszcze od ciotki przetwory oraz oscypki do domu. :)

Korzystając z okazji, że moja rodzina posiada góralskie stroje, nie mogliśmy się oprzeć temu, żeby je przymierzyć. :D

20170924_225709I tak właśnie wypoczywaliśmy w górach. :D

A w ostatni weekend września byliśmy na Light move festivalu w Łodzi. Kto jeszcze nie był tego zapraszam za rok, warto zobaczyć. :) Aczkolwiek w tym roku festiwal światła trochę mnie rozczarował. Rok temu atrakcje były o wiele fajniejsze, ale to tylko moje zdanie. :)

20171001_213255 Na zdjęciu kolorowe kamienice na Piotrkowskiej.

Udało mi sie dzisiaj wcześniej wstać i znaleźć trochę czasu dla bloga. Natomiast muszę już kończyć, bo wybieram się na pocztę wysłać list, a następnie pędzę na uczelnie.

Miłego dnia życzę wszystkim! :)

4 przemyślenia na temat “Szalony wrzesień.”

  1. Jo-An pisze:

    Kurcze…kocham górskie klimaty. Nic, tylko pozazdrościć!!! ( i samemu się wybrać przy najbliższej okazji – w moim wypadku: w styczniu). Wspaniała relacja- super ze pobyt, chociaż krótki- się udał.

  2. Gocha pisze:

    Super mini wakacje! <3

  3. Jak widzę góry to mam gęsią skórkę… Kocham, uwielbiam! Na przyszły rok planuje z Piotrem właśnie te rejony, ale na Morskie Oko na pewno nie odpuszczę sobie pójścia pieszo, bo w górskim klimacie za bardzo rozpiera mnie energia :D A stroje super! Pasują do was :)

  4. Seeker pisze:

    Taki krótki wyjazd, a ile miłych przygód i wspomnień:) Morskie Oko i przełom Białki, jedzonko, zakupy, góralskie stroje- super! Czasem takie krótkie i spontaniczne wyjazdy są najbogatsze w doznania, bo próbuje wycisnąć się każdą chwilę do ostatniej kropli :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>